“Najgorszy człowiek na świecie”, czyli o uzależnieniu od samego środka


Autor: Małgorzata Halber
Wydawnictwo Znak
Kraków 2015
Liczba stron: 352

Gdy czytałam książkę Najgorszy człowiek na świecie myślałam, że napisanie o niej zajmie mi parę chwil. Przecież tak dobrze mi się czytało. Dobrze w znaczeniu wartko, z niecierpliwością przewracając strony, w oczekiwaniu co dalej. Tymczasem nie jest wcale łatwo spisać te wszystkie myśli, które pojawiały się w trakcie lektury. Nie jest łatwo, bo myślom towarzyszyły emocje. Bo książka jest o emocjach, o delikatnej naturze człowieczeństwa. Tak delikatnej, że często głęboko ukrytej, zakopanej, zalanej…

Tak po wierzchu to jest to książka o uzależnieniu, o trudzie wychodzenia z nałogu, o krętych ścieżkach terapii, o odnajdywaniu, nie-odnajdywaniu się na nowej drodze życia w trzeźwości. Taki opis nie oddaje jednak głębokich treści, którymi dzieli się z czytelnikiem Małgorzata Halber. Jeśli znana jest Wam osoba autorki, to pewnie wiecie, że jasno mówi ona o swoim uzależnieniu, przyznaje, że tą książką robi „totalny coming out” (z wywiadu w weekend.gazeta.pl).

Choć nie jest to autobiografia, to dotykający jest osobisty wymiar Najgorszego człowieka. Dotyka prawda. Prawda o uzależnieniu, o tym całym pomieszaniu w myślach, przekonaniach, uczuciach. A przede wszystkim głęboka prawda o źródle uzależnienia, o ziejącej pustce, a wraz z nim ogromnym smutku i tym przekonaniu, które koniecznie jak najszybciej trzeba zagłuszyć… bo trudno żyć z myślą, że jest się najgorszym człowiekiem na świecie… Frankl się nie mylił, gdy pisał o egzystencjalnej pustce w Człowieku w poszukiwaniu sensu.
Z książek dotyczących uzależnienia ta zdecydowanie zajmuje od dziś pierwszą pozycję. Jestem ogromnie wdzięczna autorce za tak skrupulatny, wnikliwy opis procesu terapii. Jeszcze bardziej doceniam opis tego co w psychologicznym slangu nazywa się relacją terapeutyczną. Cóż czasem bywa ona mocno nie-terapeutyczna, nie-relacyjna, bo nieludzka, nieprawdziwa, bo czysto zadaniowa, bo terapeuta też człowiek… Czasem człowiek co sam w sobie jakąś pustkę w ciemnej piwnicy zamknął, a wokół domku w ogródku poukładał krasnale terapeutycznych kompetencji, fontanny certyfikatów, wiatraczki psycho-nowo-mowy. Pani Małgosiu (a nuż to Pani przeczyta) dziękuję za tak cenną dla mnie lekcję, bo pacjent też człowiek… Mam nadzieję, że jak mi się będzie o tym zapominać, to mi się będzie Pani książka przypominać i sumienie drgnie.
Z powyższego wywodu wynika dość jasno, że to książka warta przeczytania przez wszelkiej maści pomagaczy: psychologów, psychoterapeutów, a tych od uzależnień to w pierwszym rzędzie. Przeczytajcie koniecznie!
W celach łamania stereotypów to książka dla wszystkich. Nie mam jednak złudzeń. Nie każdy sięgnie po taką lekturę. Byłoby zbyt nieprzyjemnie, zbyt konfrontująco…  Szczególnie polecam osobom, które mierzą się z nałogami i ich rodzinom. Zajrzyjcie do środka, do środka książki i do środka uzależnienia. Droga bohaterki może być cenną pomocą we własnej drodze, drodze nazwania rzeczy po imieniu, drodze zmiany, drodze do prawdziwego życia.

W tym miejscu pozwolę sobie na jeszcze jedno podziękowanie, tym bardziej, że tu akurat wiem, że dotrze przynajmniej do niektórych adresatów. Dziękuję tym wszystkim, którzy na trudnej drodze wychodzenia z nałogu wpuścili mnie do środka. Czytając Najgorszego człowieka przychodziłyście mi do głowy szczególnie Wy kobiety nazywające siebie alkoholiczkami. Wasze historie, trud życia, piękno Waszej wrażliwości, odwaga zawalczenia o siebie i swoich bliskich – godne opisania! Dziękuję za to, że tyle razy mogłam doświadczyć prawdziwego spotkania.

Zrobiło się tak jakoś osobiście… ale nie, nie wykasuję nic. 

Znacie książkę Najgorszy człowiek na świecie? A może znacie życie najgorszego człowieka..?

Udostępnij:

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on pinterest
Pinterest
Share on linkedin
LinkedIn

7 Responses

  1. Zdecydowanie książka warta polecenie osobom, które mają w najbliższym otoczeniu kogoś, kto boryka się z jakimkolwiek uzależnieniem. Pomoże – choćby w minimalnym stopniu – zrozumieć…

  2. piękny opis zachęcający do czytania, na pewno przeczytam pewnie i w moim ogródku znajdą się niechciane krasnale :).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

On Key

Related Posts

Co chce Ci powiedzieć depresja?

  Depresja… Czy można zrozumieć depresję? Już samo to słowo niesie jakiś ciężar. To wciąż bywa temat ukryty, nienazwany, czasem noszony przez lata… Wiele takich

Pełnia życia kobiety

Od ładnych już paru lat pracuję z kobietami. Nieustannie spotykam się z kobiecym poszukiwaniem głębi, wartości życia.  Dotykamy tego w psychoterapii, dyskutujemy na warsztatach, grupach

Zapisz się na newsletter i odbierz prezent - "7 wskazówek jak dobrze żyć"

* Zapisując się do newslettera, wyrażasz zgodę na przesyłanie Ci informacji o nowych artykułach, produktach, usługach firmy Katarzyna Dobryniewska (NIP 766 166 56 39). Zgodę można w każdej chwili wycofać, a szczegóły związane z przetwarzaniem Twoich danych osobowych znajdziesz w polityce prywatności.